Z publikowaniem zdjęć biblioteczki miałam czekać do przyszłego roku, chociażby po to, by bardziej widoczny był przyrost nowych pozycji. I pewnie bym wytrzymała w swym postanowieniu, gdyby nie fakt, że w końcu moje zbiory doczekały się swojego porządnego mebelka. Do tej pory trzymałam je w dwóch kuchennych szafkach, ściśnięte do granic możliwości. Teraz mają więcej miejsca, a gdy zacznie go ewidentnie brakować mam jeszcze jeden taki mebelek.
By nie przedłużać.
Zdjęcia biblioteczki z lutego znajdziecie tutaj.
A teraz pora na zdjęcia jak najbardziej aktualne.
Widok na witrynkę:
I kolejno półeczki:
Na sam koniec półka, która do witrynki się nie zalicza, ale za to zawiera same precjoza:
Jak widać, w końcu książki stoją, a nie leżą, można na nie patrzeć bez otwierania drzwiczek szafki, i co najważniejsze: te ulubione są zawsze pod ręką :D Niedługo będę musiała pomyśleć jak poprzekładać zbiory, bo i ostatnia Diuna w końcu sie pojawi, i nowy Lem, a i pewnie coś do recenzji też do mnie zawita. Ale nie martwię się tym, bo (czego na zdjęciach nie widać) mam jeszcze kilka półek do zagospodarowania i bliźniaczą witrynkę. Cieszę się, a wieczorami moja córa nie zaśnie nim nie zapalę jej światełka nad książkami. Twierdzi, że musi mi ich pilnować :)
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia niedługo, z okazji recenzji "Przestrzeni prawdopodobieństwa".