13 lis 2012

Spekulant, S. A. Swann


Tytuł: Spekulant
Autor: S. A. Swann
Cykl wydawniczy: Wrogie przejęcie, tom 1
Wydawnictwo: Almaz
Data wydania: 15.10.2012
Ilość stron: 306
Moja ocena: 5/6


„Niech żyje anarchokapitalizm!” napisał Romuald Pawlak w swym wstępie do najnowszej powieści wydawnictwa Almaz, ostrząc tym samym apetyty czytelników na niemal nieznaną w naszym kraju odmianę science fiction. Z jednej strony może to zachęcić potencjalnego czytelnika, ale może również być przysłowiowym strzałem w piętę. Jak bowiem powieść Swanna spokojnie zaliczyć możemy do dzieł ciekawych i wciągających, tak czystego anarchokapitalizmu znajdziemy tutaj niewiele, a już na pewno nie uda nam się w pełni wyróżnić zasadniczych wytycznych tego nurtu. A przynajmniej ciężko będzie wychwycić gatunkowe smaczki komuś, kto nie miał z anarchokapitalizmem styczności. Niby fabuła powinna się opierać na walce samotnej planety z wielką korporacją, lecz potyczka ta jest jedynie przyczyną zawartych w Spekulancie wydarzeń, a nie głównym motywem powieści. 


Wydarzenia Spekulanta rozpoczynają się w momencie inwazji Konfederacji Terrańskiej na Bakunin: planetę, która oparła się przyłączeniu do korporacji i starała się wytworzyć własny system prawny oparty na różnie pojętej wolności. Czy się to udało: z kart powieści można wywnioskować, że nie do końca, sam Bakunin toczy swoje wewnętrzne spory, niemniej faktem jest, że nie posiada rządu jako takiego, a Konfederacja Terrańska nie ma możliwości jakiejkolwiek ingerencji. A przynajmniej nie miała do momentu, w którym zatwierdzono akcję „Rasputin”. Szybko przekonujemy się, że akcja spowodowana przesłankami politycznymi i ekonomicznymi ma też spore osobiste podłoże, objawiające się w postaci głównego dowodzącego Klausa. Kim jest on dla najważniejszego człowieka na Bakuninie i jak osobiste animozje wpłyną na przebieg historii: o tym musicie przekonać się sami. Ja wolałabym się skupić na kilku innych aspektach. 

Jak już wspomniałam w wstępie, anarchokapitalistycznej science fiction spotkamy tutaj niewiele: polityka i wszelakie idee potraktowane są dość ogólnikowo, a sam statut Bakunina zdaje się co najmniej niejasny: niby brak tam centralnych władz, jednak jest ktoś, kto uważany jest za kogoś najważniejszego. Człowiek ten okazuje się nie tylko bezpośrednim wrogiem przedstawiciela Korporacji, ale także swoistym przedstawicielem ludności Bakunina: buntownikiem, który dzięki sprytowi i bezkompromisowości osiągnął naprawdę wiele, zyskując jednocześnie (jakżeby inaczej!) wielu potężnych wrogów. Jeśli dodamy do tego jeszcze dość mroczną przeszłość Dominica Magnusa, połączymy z nawiązaniami z przeszłością przedstawicieli „drugiej strony”,to uzyskamy nieźle zaplątaną historię dążenia do zemsty: pozostaje tylko pytanie, która ze stron odwetu pragnie najbardziej, i jak wiele jest w stanie poświęcić, by go dokonać. 

W gruncie rzeczy Spekulant jest raczej wartką powieścią sensacyjną zakorzenioną w szeroko pojętej science fiction. Historia toczy się gdzieś w kosmosie, w mniej lub bardziej odległej przyszłości, bohaterowie korzystają z różnej futurystycznej broni i środków komunikacji, a cybernetyka wkroczyła na niewyobrażone dla nas poziomy, lwią część historii tworzą jednak opisy relacji między kolejnymi bohaterami. Równie ważne, jak nie najważniejsze, okazują się działania mające na celu odzyskanie przez Magnusa swojego małego przemysłowego królestwa. Nie myślcie jednak, że takie podejście do sprawy jest czymś złym lub (o zgrozo!) świadczącym na niekorzyść powieści: o ile wyrzucimy z głowy pragnienie głębszego zapoznania się z anarchokapitalizmem, to lektura Swanna okaże się nie tylko przyjemna, ale i ekscytująca. 

Wydarzenia i działania bohaterów idealnie budują napięcie i podczas lektury ciężko się oderwać od piątego numeru SF. Niektóre wątki są celowo pozostawione bez rozwinięcia, inne ledwo tylko zostają zarysowane, a wszystko to ma tylko jeden cel: sprawić, byśmy zachłysnęli się Spekulantem i z niecierpliwością oczekiwali tomu drugiego. Wiele elementów, jak choćby motyw modyfikacji genetycznych czy kontaktów z prawdziwymi obcymi, zostało potraktowanych bardzo ogólnikowo, pozostawiając czytelnikowi spore pole do własnych insynuacji. A to nie wszystko: pod sam koniec powieści spotykamy się z motywem zapowiadającym niezłe zamieszanie w części drugiej. Być może niektórym ten konkretny zabieg zda się czymś zrobionym na siłę czy po prostu lekką przesadą, mnie jednak ciekawi wizja przyszłej konfrontacji pewnych bohaterów. 

Podsumowując: choć Spekulant niekoniecznie jest tym, czego po blurbach i zapowiedziach się spodziewaliśmy, to nadal pozostaje kawałkiem niezłej sensacyjnej science fiction. Oby tylko w drugim tomie pojawiło się nieco więcej konkretów odnośnie całego uniwersum, jak również motywu anarchokapitalizmu, a kolejną powieść Swanna przyjmę z otwartymi ramionami. I nie obraziłabym się za kilka stron więcej poświęconych sztucznej inteligencji: temat ten został dość ciekawie zarysowany i aż woła o rozwinięcie.



Recenzja napisana dla portalu: