Tytuł: Kameleon
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 28. 08. 2008 r.
Ilość stron: 544
Moja ocena: 5/6
Eksploracja kosmosu i przystosowywanie nowych planet na
potrzeby ludzi od lat napędzają umysły autorów science fiction. Czasem zdarza
się, że planeta jest nad wyraz niegościnna i przetrwać na niej mogą jedynie
wyspecjalizowane jednostki, czasem nowo odkryte globy stają się zapleczem
technicznym całych cywilizacji, a pojawiający się rodowici mieszkańcy planety i
ziemianie zazwyczaj wybierają jedną z dwóch dróg rozwoju: albo zawierają pakty
i starają się poznać „nowych”, albo eksterminują wszystkie rozumne istoty i
przejmują nowe ziemie na własny użytek. Bywa jednak, że pojawiają się
nieprzewidziane komplikacje, i na coś takiego natyka się jeden ze statków
badawczych poszukujących planet zdolnych do terraformowania. Czterysta trzynaście
lat później USS „Ronald Reagan” z grupką badaczy na pokładzie wyrusza na wyprawę
mającą na celu wyjaśnienie zagadki. To, co znajdą na planecie Ruthar Larcke
przerośnie ich najśmielsze oczekiwania, a ratunkowy z założenia charakter misji
może okazać się niewystarczający. Tak oto w skrócie prezentuje się główny zarys
fabularny Kameleona: trzeciej odsłony literackiego dorobku Rafała Kosika skierowanej do nieco
starszej grupy odbiorców i wpisującej się idealnie w założenia fantastyki
socjologicznej.
W odróżnieniu od hard sf czy space opery, fantastyka
socjologiczna, zgodnie z nazwą, skupia się na mechanizmach rządzących
społeczeństwami, elementy techniczne odsuwając na zdecydowanie dalszy plan.
Dzięki niemal nieograniczonym możliwościom, jakie daje autorowi kreowanie
własnego świata, może on swobodnie analizować i piętnować procesy, z jakimi
spotyka się codziennie. U Rafała Kosika
przejawy socjologicznej odmiany sf można było zauważyć już w Marsie i Verticalu, jednakże dopiero Kameleon pokazuje nam niemalże
podręcznikową wersję tego specyficznego odłamu fantastyki, chociażby przez
wyraźną dysproporcję między głównymi wątkami: losami załogi USS „Ronald Reagan”
i przemianami społeczności Ruthar Larcke. Rozdziały poświęcone wątkowi
kosmicznemu pojawiają się sporadycznie, są dość krótkie i enigmatyczne, za to
część opisująca wydarzenia dziejące się na planecie jest zdecydowanie
obszerniejsza zarówno pod względem treści, jak i opisywanych wątków. Postępowanie
takie jest zrozumiałe: załogę statku stanowi mała grupa ludzi, o sprecyzowanym
celu i ogólnie znanej charakterystyce, a wydarzenia, w których biorą udział,
ograniczone są do małej przestrzeni statku kosmicznego. Z drugiej strony
natomiast mamy cała planetę, która mimo położenia sto dwadzieścia lat
świetlnych od Ziemi i braku dowodów na wcześniejsze zaludnianie posiada
kilkumilionową i zdecydowanie ludzką społeczność. Dodatkowo na Rutharze
dokonuje się właśnie rewolucja umysłowa, przemysłowa i polityczna, i to na niej
właśnie skupia się Kosik.
Mieszkańcy Ruthar Larcke początkowo wydają się być na
poziomie siedemnastowiecznych Ziemian, z kilkoma drobnymi wyjątkami: Rutharanom
znany jest prąd elektryczny czy maszyny parowe, jednak wykorzystywane są one
tylko w większych miastach, a poza tym wiedza ma ciągle więcej związku z
dogmatami religijnymi niż rzeczywistym stanem rzeczy. Wraz z pojawieniem się na
nieboskłonie tajemniczej ruchomej gwiazdy na planecie rozpoczyna się istny boom
intelektualny, który będziemy obserwować za pośrednictwem nastoletniego Noana.
Chłopiec ten jest idealnym przykładem bohatera fantastyki socjologicznej:
stłamszonej przez zacofany system jednostki, widzącej w zachodzącej rewolucji
szansę na własny rozwój. Chłopiec jednak przekonuje się, że postęp i wielki
świat szybko mogą okazać się furtką do koszmaru gorszego od życia na farmie,
wśród prymitywnych w jego mniemaniu domowników, skupionych jedynie na hodowli
zwierząt domowników. Nieznający prawdziwego życia Noan nie jest w stanie w
pełni zrozumieć zawiłości intrygi, toczącej się na wszystkich szczeblach
drabiny społeczno-politycznej, a i czytelnik przez lwią część powieści może
jedynie wysnuwać pojedyncze wnioski, które i tak w ogólnym rozrachunku okazują
się błędne.
Kameleon jawi się przede wszystkim jako krytyka jakiejkolwiek
odgórnie przydzielonej władzy: cokolwiek nie robiłaby jednostka, po
którejkolwiek stronie konfliktu by stanęła, to będzie jedynie trybikiem w
wielkiej machinie polityki, religii, czy, paradoksalnie, anarchii. Wnioski,
jakie nasuwają się podczas lektury książki, dalekie są od pozytywnych, można
wręcz rzec, że Kameleon to powieść zdecydowanie pesymistyczna, będąca pewnego
rodzaju przestrogą przed owczym pędem za nowymi ideami, które często są niczym
innym jak przeinaczonym i podanym w innej formie starym skostniałym systemem.
Nie każdemu Kameleon przypadnie do gustu, a już
zwłaszcza fani twardej fantastyki mogą poczuć się oszukani. Jak już
wspomniałam, w tej książce wątków kosmicznych jest niewiele, ale te, które się
pojawiają na sam koniec, całkowicie zmieniają odbiór powieści jako całości.
Tytułowy Kameleon jest czymś, czego w żadnym wypadku się nie spodziewałam,
jednocześnie jednak spina on obie opisane historie i jest solidnym kopem dla
wyobraźni czytającego. Przy tym dziele Kosika
należy wykazać się większym skupieniem, lecz to akurat zdecydowany plus – w
pewnym sensie poprzednie dwie powieści przygotowywały nas na to, czego
uświadczymy tutaj, gdyż powoli ewoluowały z lekko przygodowo-kryminalnego sf na
science fiction socjologiczne, skłaniające do myślenia i zrewidowania pewnych
poglądów. Autor jak zwykle zachwyca pomysłem i dopracowaniem świata, jak
również tym, że potrafi trzymać czytelnika w napięciu do samego końca historii.
W skrócie, trzecią przygodę z twórczością Rafała
Kosika zaliczam do nad wyraz udanych i z chęcią sięgnę po kolejne jego
dzieła.
Recenzja napisana dla portalu: