26 maj 2012

"Skrrrótem Asterixie!" vol.2 czyli słów kilka o kilku pozycjach

Pod koniec lutego tego roku zamieściłam pierwszy wpis typu "opinie zbiorowe". Cel był jeden: podzielić się z wami wrażeniami z lektury książek, o których nie potrafiłam lub nie nie chciałam pisać pełnowymiarowych recenzji. Viv i kilkoro z was utwierdziło mnie w przekonaniu, że takie postępowanie nie jest złe, w końcu po co rozpisywać się nad pozycjami średnimi lub po co pisać recenzje, które siłą rzeczy będą wtórne ( a tak właśnie czułam przy "Upadku Hyperiona"....)
Dlatego też zapraszam was na krótki przegląd paru opuszczonych pozycji, które mniej lub bardziej mnie porwały :)





Tytuł: Upadedk Hyperiona
Autor: Dan Simmons
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 27. 06. 2008
Ilość stron: 656
Moja ocena: 5,5/6


 Do tej recenzji przymierzałam się wielokrotnie, ale za każdym razem wychodził mi pochwalny bełkot. Upadek jest inny/lepszy od Hyperiona (RECENZJA), lecz cokolwiek bym nie napisała, to i tak nie oddam magii tej książki. I choć nieco więcej tutaj polityki czy intrygujących wątków, to pamiętam jak zarwałam noc, by doczytać do końca. Simmons wciąga, i gdyby nie braki w mojej bibliotece, to już dawno miałabym całą tetralogię za sobą. Genialne SF, które wdrukuje się w waszą pamięć i pozostanie na zawsze. Nienawidzę pisać peanów pochwalnych, dlatego ograniczam się do tych kilku słów :)



Tytuł: W północ się odzieję
Autor: Terry Pratchett
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 17. 05. 2011
Ilość stron: 304
Moja ocena: 5/6


O Terrym można pisać wiele. Jednych porywa, innych odrzuca. Wielu też nie potrafi przestawić się na Wiedźmy czy Ciutludzi. Ale Terry mnie zawsze rozwala na łopatki, jednocześnie bawiąc i smucąc. Tej recenzji nawet nie próbowałam pisać. Ileż razy w końcu można opisywać spotkanie z starym dobrym przyjacielem? Ostatnio przeczytałam Niucha (RECENZJA) i ogólnie wiele wniosków możecie podciągnąć pod każdą nowszą powieść Pratchetta :)




Tytuł: Piknik na Skraju Drogi
Autor: Arkadij i Borys Strugaccy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2007
Ilość stron: 176
Moja ocena: 4,5/6


Czasem polityka wydawnictw przyprawia mnie o ból głowy, a już zwłaszcza w momencie, gdy widzę filmową czy "grową" okładkę książki, na podstawie której dzieło/dziełko stworzono. Ale jako że nie o mniej lub bardziej gustownych okładkach mowa, to czas napisać choć kilka słów o Pikniku. No właśnie... Jest tak: pomysł mi się podobał, wykonanie też, ale po pierwsze, za krótkie to wszystko, a po drugie - przeczytane zdecydowanie za późno. Nie twierdzę, że o SF wiem jakoś specjalnie dużo (a znam kogoś, kto z pewnością powiedziałby mi, że nie wiem nic ;p), ale Piknik niczym mnie nie zaskoczył i pozostawił po sobie ogromny niedosyt. Poleci mi ktoś coś innego panów Strugackich?




Tytuł: Rozgwiazda
Autor: Peter Watts
Wydawnictwo: ArsMachina
Data wydania: 2011
Ilość stron: 368
Moja ocena: 5/6


Na Rozgwiazdę trafiam o dziwo w bibliotece. Po wielu pozytywnych recenzjach zacierałam wręcz łapki przed przystąpieniem do lektury. I się nie zawiodłam: Watts zabrał mnie w niesamowitą podróż, pełną klaustrofobicznych rozdziałów i z pozoru nierozwiązywalnych zagadek.  Zakończenie trochę mnie zawiodło (choćby przez to, że nastąpiło zbyt szybko), ale wiem jedno - Wattsa czytać warto, a gdy tylko w bibliotece pojawi się Wir, to chwytam go w swoje rączki i już nie wypuszczę :D



Tytuł: Zadanie Goblina
Autor: Jim C. Hines
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2008
Ilość stron: 432
Moja ocena: 3,5/6


Wchodzi Silaqui do biblioteki, a tam trzy gobliny wytrzeszczają na biedną Rudą swe oczyska i wołają "przeczytaj nas!". Początkowo byłam twarda, ale spójrzcie na te poczciwe oczyska i tego uroczego pajączka... Dałam się skusić i żałuję straty swojego czasu. Podczas lektury Zadania Goblina czułam się jakbym była uczestnikiem sesji RPG prowadzonej przez wyjątkowo upierdliwego Mistrza. Niemal każdy krok bohaterów musi być opisany, nic nie pozostaje w sferze domysłu. A akcja, zamiast pędzić, pełznie leniwie i nie ratują jej nawet pseudo-humorystyczne zagrywki autora. Zbyt długie, zbyt szczegółowe i w żadnym wypadku nie nowatorskie. Ot, fantasy do kotleta...




Tytuł: Miasto Szkła
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 23. 04. 2010
Ilość stron: 528
Moja ocena: 4/6


Idealny przykład książki dla mas: rozwija wątki z części poprzednich, zaostrza apetyt na części kolejne. Bohaterowie nie ewoluują, ewentualnie odkrywają jakieś sekrety z przeszłości, intrygę można rozgryźć już po kilkunastu stronach. Ale mimo to, jako czytadło, Miasto Szkła się sprawdza. Z pewnością nie nadwyręża szarych komórek, za to chwilami bawi przez swoją naiwność. Planuję jednak doczytać serię do końca, ot z czystej ciekawości.



I to by było na tyle. Niedługo pojawią się dwie pełnowymiarowe recenzje, a może nawet i trzy :)
Za kilkanaście dni pierwsza rocznica Kronik Nomady, ależ ten czas ucieka :D