6 lis 2011

"Mistrzyni Burz" Waldemar Płudowski


CANAAN - mądra i przezorna. Ma wiedzę i talent. Posiada ma magiczny kamień, który pozwala jej widzieć przyszłość. Ale nie pasuje jej rola zwykłej wróżki – nie ma zamiaru poddawać się wszystkim wyrokom przeznaczenia. Toczy swoją małą, prywatną wojnę z demonami losu.


***
KAYHA - córka czarownicy. Niech nikogo nie zmyli fakt, że jest jeszcze dzieckiem. Kayha urodziła się z mocą i wiedzą swojej matki, mistrzyni spod znaku Smoka.
***
NOELIA jest pierwszą cenzorką wojowniczego klanu czarownic Barreine Itt. Ma zarówno odwagę jak i wiedzę, by w należyty sposób zadbać o przyszłość lenna Alloi i szkolących się w Alloi młodych wiedźm. Jeżeli trzeba, potrafi się nawet pojąć trudnej roli szpiega.
***
DESPIN jest gwałtowna i niebezpieczna. Rozprawić się w pojedynkę z kilkoma żołnierzami? Nie ma sprawy! Zrobi to szybko i bez hałasu, nie wyciągając nawet swojego miecza.
***
A teraz ESME. Ta ma na dnie duszy iskierkę mocy – talent, który musi w sobie odkryć, żeby móc się zmierzyć ze złem i niesprawiedliwością. Kiedy to się stanie, nie będzie przeszkód, które mogłyby ją zatrzymać. (źródło opisu - okładka książki)


Oto w skrócie bohaterki Mistrzyni Burz - pierwszej powieści Waldemara Płudowskiego, którego nazwisko być może kojarzą wierni czytelnicy Miesięcznika Fantastyka. Tam właśnie, w roku 1988, ukazało się jego debiutanckie opowiadanie Ballada o rycerzu i dwóch pegazach. Dopiero po dwudziestu latach Płudowski ponownie pojawił się na księgarnianych półkach z powieścią, którą miałam przyjemność przeczytać.


...

Niecałą godzinę temu odłożyłam książkę na półkę i staram się myśleć nad recenzją, lecz zamiast się na tym skupić moje myśli uciekają w stronę przeznaczenia. To ono bowiem jest tak naprawdę najważniejsze w  Mistrzyni Burz, ono określa wszelkie teraźniejsze i przyszłe działania wszystkich postaci, jakie w tej książce spotkamy. Głównych bohaterów jest dwoje: Esme, przyszła czarownica Barreine Itt i Michał - rycerz, którego podobno same gwiazdy wybrały do wielkich czynów. Przez większą część książki śledzimy losy tych dwojga, oni jednakże spotykają się dopiero pod sam koniec opowieści. 
Przygody Esme to przede wszystkim szkolenia i zadania, jakim musi sprostać, by zostać pełnoprawną czarownicą. Na drodze do otrzymania srebrnej bransolety spotyka zarówno  przeszkody jak i nieoczekiwanych sprzymierzeńców. Wiadomym jest, że Esme posiada  moc, lecz jej charakter i źródło poznamy dopiero po wielu próbach sprawdzających nie tylko potencjał magiczny młodej dziewczyny , ale również jej wiedzę na temat ludzkiej natury.
Michała spotykamy tuż przed turniejem, w którym według przepowiedni powinien wygrać. Spełnienie proroctwa okazuje się jednak dopiero początkiem drogi, jaką wyznaczyło mu przeznaczenie. Michałowi towarzyszy Sone - tajemnicza towarzyszka, która przez niemal całą książkę pozostaje dla nas wielką niewiadomą. Sone bowiem jest niewidzialna dla większości  ludzi, a z Michałem łączy ja więź, której specyfiki możemy się jedynie domyślać. 

Zarówno czarownice jak i nasz błędny rycerz toczą wojnę z Gildią Ebola - tajemniczymi przybyszami z innego wymiaru, którzy wprowadzają na rynek przedmioty mogące zachwiać całym światem. Sytuację pogarsza fakt, że nie wszyscy krzywo patrzą na poczynania Gildii, wręcz pomagają jej w walce z ustalonym porządkiem rzeczy.


Mistrzyni Burz jest świetnym przykładem na to, że można napisać przyjemną i dobrą na jesienne wieczory książkę, która spodoba się przedstawicielom obu płci. Mamy tutaj i opisy walk rycerskich, i wielką bitwę, magię, piękne i silne kobiety... Czegóż więcej moglibyśmy chcieć??? Niestety, moglibyśmy ... 
Świat przedstawiony przez Płudowskiego wydaje mi się miejscami nie do końca dopracowany - przydałoby się trochę więcej uwagi poświęcić samej magii, której na mój gust było zbyt mało jak na książkę o czarownicach. Zbyt mało także mieliśmy informacji o Michale, a już zwłaszcza o tym kim on tak naprawdę jest i kim jest nieopuszczająca go na krok Sone. 
I jeszcze jedna mała rzecz trochę przeszkadzała mi w wczuciu się w lekturę. Czasem, niektóre postacie miały dziwną manierę wypowiedzi. Zapewne był to zabieg celowy, lecz według mnie niezbyt się sprawdził, bo po prostu nie widziałam w tym większego sensu.

Mimo to, przy Mistrzyni Burz spędziłam trzy przyjemne późne wieczory (były by tylko dwa, ale zapatrzyłam się na Efekt Motyla...) i z chęcią bardziej zagłębiłabym się w świat Esme i Michała. Ciekawi mnie też motyw innych wymiarów i samych Gildian. Niestety, nie wiadomo chwilowo nic na temat kontynuacji Mistrzyni, ale będę się bacznie rozglądać, gdyż czasem dobrze jest przeczytać książkę, dzięki której bez zobowiązań i zbędnego wysilania szarych komórek można wyruszyć na spotkanie przeznaczeniu.

Moja ocena: 4/6

Książkę otrzymałam od samego autora, za co serdecznie dziękuję :) 

Ps. A to dedykacja od pana Waldemara, która mile mnie zaskoczyła i jest pierwszą (mam nadzieję) w kolekcji ;p






Ps2.
Właśnie zauważyłam, że straaaasznie długo nie było tutaj żadnej recenzji :) Co nie oznacza, że takowe nie powstały - po prostu chwilowo są "niedostępne" :) Mam jednak nadzieję, że niedługo wrzucę tutaj mój tekst o "Hyperionie", bo już mi się śni po nocach :D