7 lip 2011

Orson Scott Card - "Siódmy syn"


PART 1.
"Siódmy syn" jest pierwszą częścią sześcioksiągu przygód Alvina Stwórcy. Card, znany większości z "Gry Endera", tym razem przedstawia nam alternatywną historię pierwszych osadników Ameryki Północnej. Główny bohater, Alvin jest siódmym synem siódmego syna - wyjątkowym dzieckiem posiadającym niezwykłe zdolności. Oczywiście ma on też potężnego nadprzyrodzonego wroga, plus do tego pewien ksiądz zdecydowanie za nim nie przepada, ale dzięki temu nie jest zbyt sielankowo i mdło.

Książkę czytało mi się bardzo szybko, a podczas czytania czułam się tak, jakbym odwiedzała starego dobrego przyjaciela. Ta książka to coś w stylu "Domku na prerii"  z elementami fantasy. 
Dodać muszę, że Card odwalił tutaj kawał dobrej roboty - historia alternatywna świetnie zazębia się z tą nam znaną, a elementy nadprzyrodzone wprowadzone są bardzo składnie i naturalnie. Nie czuje się w tym wszystkim jakiegokolwiek naciągania czy silenia się na oryginalność.
Orson Scott Card daje nam zgrabną i przyjemną książkę, skłaniającą czasem do refleksji, czasem sprawiającą że czytelnik siedzi i uśmiecha się sam do siebie. Owszem, chwilami ma się uczucie że "to już było", ale patrząc na rok wydania dochodzę do wniosku, że Card nie "ściągał" pomysłów od innych pisarzy a raczej to oni później się na nim wzorowali.
Mam zamiar przeczytać kolejne części przygód Alvina a i wam tą pozycję polecam :)

PART 2
A teraz kilka słów o tym co u mnie.
Na początku przepraszam że mnie nie było. Owszem, znalazłam kafejkę, ale po pracy przeważnie byłam tak zmęczona i wściekła, że nie chciało mi się maszerować prawie kilometr by skorzystać z internetu.
Nie jestem już w Pobierowie. 
Wychodzę z założenia że można pracować, i to pracować naprawdę ciężko przez 12 lub więcej godzin dziennie, ale należy też mieć swoją godność. Jeśli kucharka wraz z szefową gnoją człowieka, ograniczają dostęp do łazienki, do jedzenia dają resztki, a na dodatek wymagają "szacunku", to coś jest nie tak. Cierpliwie znosiłam to wszystko ale gdy kucharka zaczęła obrażać moich rodziców, utrudniać mi pracę (i jeszcze bezczelnie twierdzić że to ja sama sobie utrudniam), kiedy siłą musiałam się powstrzymywać by nie zabić tej 45cio letniej kobiety postawiłam sprawę jasno: albo ona, albo ja. No i wybór był prosty...
Jestem sobie teraz w Chorzowie i tutaj szukam pracy. Już 10 cv złożyłam, kolejne 20 dzisiaj rozniosę.
Na pewno się nie poddam, na pewno będę już częściej was odwiedzać i na pewno niedługo uda mi się zrobić zdjęcie wakacyjnego stosiku - muszę jedynie poczekać, aż moja mam wyśle mi książki z wymiany od Fenrira :)

Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia :D