
"Mechaniczny Anioł" to prequel trylogii "Dary Anioła". Książkę tą dorwałam z półki mego brata, gdy po zakończonej "Alicji" nie miałam natchnienia ani sił na Tolkiena i przypomniało mi się, że braciszek często ma jakieś dziwne książki. Gdy tylko zobaczyłam okładkę pomyślałam - "zapowiada się NIEciekawie", ale jako że stare góralskie przysłowie mówi, Gdy się nie ma, co się lubi to się kradnie, co popadnie, postanowiłam trochę się odmóżdżyć przy zdawałoby się kolejnej płytkiej książce dla naprawdę młodej młodzieży.
I owszem, przez pierwsze 50 stron chciało mi się niemal wyć czytając o Mrocznych Siostrach (odpowiednio Pani Dark i Pani Black...), Mrocznym Domu czy jakimś tajemniczym Mistrzu. Powiedziałam sobie jednak "to książka dla młodych ludzi, nie wymagaj za wiele" i czytałam dalej. I tu nastąpiło totalne zaskoczenie, bowiem gdy przymknęłam oko na często szablonowe postacie i miejscami mało realistyczne dialogi, to historia okazała się nad wyraz ciekawa.
Oto mamy Tess, młodą amerykankę, która na zaproszenie brata po śmierci swej ciotki przypływa do wiktoriańskiego Londynu, gdzie ten od jakiegoś czasu mieszka i pracuje. Tuż po zawinięciu do portu okazuje się, że wymarzona Anglia jest nie tylko deszczowa i ponura, a także pełna niebezpiecznych istot, które na dodatek nie do końca można nazwać ludźmi.
Nie obyło się oczywiście bez przystojnych młodzieńców, zmanierowanej krezuski, szalonego naukowca, współczesnej Walkirii czy też nietuzinkowej służącej. Wątek romantyczny na szczęście nie jest zarysowany szczególnie wyraźnie, co w moim przypadku przemawia na plus czytanej pozycji.
Również główna bohaterka jest dość konsekwentnie prowadzona, nie jest ani nad wiek dojrzała, ani zbytnio gapowata czy też dziecinnie naiwna. Nawet, jeśli te cechy się pojawiają, to są one jak najbardziej naturalne i po prostu pasują do tak młodej osoby.
Oczywiście, jeśli ktoś szuka głębszych treści, niepowtarzalnych scenerii czy też oryginalnych i zapadających w pamięć postaci, to nie powinien sięgać po tą książkę, gdyż srodze się zawiedzie. Jeśli jednak poszukujesz rozrywki i chwili odstersowania, to "Mechaniczny Anioł" powinien ci się spodobać.
Mnie tak spodobała się ta historia, że z chęcią sięgnę po kolejne tomy z tej serii (kiedy już się ukażą w Polsce):)
Jedyne, co naprawdę mogę z spokojnym sercem zarzucić tej książce jako całości, to okładka... Jest po prostu koszmarna i dosłownie odrzuca każdego, kto ma choć śladowe ilości dobrego smaku.
Z spraw codziennych - tak jak przewidywałam, Lusia mi szalała niemal do 22.00. Ale i zaskoczyła mnie dziś baaardzo pozytywnie. Podczas spaceru recytowałam jej wierszyk Brzechwy pt "Niedźwiedź". Mała dość często go słyszy (z innych zwierzaków Brzechwy pamiętam tylko "Dzika"..) więc dzisiaj postanowiła pomóc mi w recytacji. I oto, gdy ja mówię "Proszę państwa, oto...” malutka dopowiada "MIŚ!". Na to ja: "Miś jest bardzo grzeczny..." i Alicja oczywiście dumna z siebie powiedziała "ĆIŚ!" :D Ostatnie dwa wersy przerastają jeszcze jej zdolności lingwistyczne, ale wierzę, że jeszcze trochę i będziemy razem mówić wierszem :D
I tak po raz kolejny pozytywnym akcentem życzę wam dobrej nocy (lub też miłego dnia ;p) :D :D